No i nawet jakbym chciał nie mogę się zgodzić z tą wypowiedzią .Mówienie półprawdy że nic się nie rozsypie nie do końca jest takie w porządku .Weź poprawkę na to iż niektórzy nie znają się na czym polega zwiększenie mocy i nie do końca zdają sobie sprawę jakie niesie to za sobą konsekwencje .Powiedz może o przypadkach jak sobie niektórzy dłubnęli moc i i rozpadło się koło 2-masowe ,skrzynia biegów wyzionęła ducha ,a o porozsypywanych przegubach czy poukręcanych półosiach nie wspomnę .Nie jednego nie mile zaskoczył korbowód który wyszedł bokiem .Bo takich którym odfrunęła suszara to znalazłoby się spore grono .No chyba że te całe zabawy z mocą są tylko po to by mieć ładny wydruk z hamowni i było się czym pochwalić kumplom .Jeśli zacznie ktoś jeździć dłubniętym wozem na 150 - 200 kucy ( i to tak naprawdę na pełnym bucie ) to nie ma opcji by nie musiał dłubać przy nim co sezon .Co innego cywilna jazda z mocą 150-200 koni (gdzie moc używana jest sporadycznie ) a co innego jak wóz idzie pełnym ogniem pod 200 koni non-stop.Nie wspominam o mocach pod 300 koni bo tam to wszystko jest już na pograniczu wytrzymałości materiału ,i wyzionięcie ducha takiej wyżyłowanej jednostki to loteria kiedy się rozleci .Podobnie jest z wozami wyczynowymi które praktycznie po jednym sezonie są rozbierane do rosołu (a w ekstremalnych wypadkach co max dwa wyścigi ) i to nie dla tego by się przewietrzyły części z takiego silnika tylko ich zużycie jest w tak drastycznym tempie .Zwiększenie mocy skraca życie silnika (choć nie tylko samego silnika )a to że jednostka VW jest dość żywotna to prawda i wypada się tylko z tego cieszyć .Ja to sprawdziłem na własnej skórze i dlatego pakuję taki silnik do czego się da .