Ciąg dalszy zwalania własnej winy na innych
Ciąg dalszy wybielania urzędników w ich nie precyzyjnej interpretacji chorych przepisów.Przed zakupem miałem wpaść na to że urzędniczka zacznie wymyślać niestworzone historie, że może mieć fanaberię ? I to w dodatku nie jedna a kilka pracujących w tym samym urzędzie.Granie na czas, ganianie mnie po papierologię która na końcu okazuje się nie potrzebna.Naturalnie że mogłem kupić nówkę z salonu to nie powinno być problemów z rejestracją lub nie kupować wcale i byłoby najprościej ( nawet dla urzędniczek które mogły by spokojnie popijać kawkę bo przecież ich wynagrodzenie nie jest uzależnione od ilości pozytywnie "załatwionych" klientów).
Naturalnie mogę zrozumieć takie podejście skoro chlapnęło się "nareszcie" które w opisywanym wypadku wypada dość blado.Podobnie jak sugestia zwrotu zakupionego pojazdu która też jak widać była mocno nie trafiona.Czy był to" zakup życia" zapewne nie.Przy tego typu sytuacjach należy wykazać się cierpliwością jak i determinacją w osiągnięciu celu.Niestety zmiana przepisów narzucająca rygor czasowy przerejestrowania nie ułatwia sprawy.Wyraźnie zaprzecza "nareszcie" .W moim wypadku gdyby nie było tego terminu nie rejestrowałbym go na siebie (jak wspomniałem).Ustawodawca nie przewidział że może ktoś zakupić pojazd na krótki okres czasu ( np. auto zastępcze na czas naprawy,dojazdy do pracy sezonowej itp.)
Można mieć w życiu niefarta i od razu po za kupie wracając do domu najzwyczajniej rozbić auto i jeśli będzie miało ważne badanie techniczne na dość krótki okres czasu to cyrk będzie podobny.Rozbity nie dostanie badania a bez badania nie przerejestrujesz go na siebie.Jeśli z naprawą nie zmieścisz się w czasie ( nietypowy wóz lub taki do którego części trzeba sprowadzić zza oceanu) to nałożą karę finansową ( taki absurd im wyszedł).
Wystarczy by właściciel zakupionego pojazdu rozchorował się,zawał,wylew,złamał kończynę,wymagał dłuższego pobytu w szpitalu to fizycznie nie jest w stanie zmieścić się w nałożonym rygorze czasowym konieczności przerejestrowywania.
Przykładami można zasypać tylko ci którzy wymyślili tą bzdurę oderwani są od rzeczywistości.Dla nich wszystko jest proste tylko życie to szybko weryfikuje.Szkoda tylko że nie ich kosztem.