Cześć,
Zwracam się z pytaniem teoretycznym dot. chłodnicy spalin EGR. Dziwnym trafem jestem zmuszony wymienić ten element po raz czwarty (auto posiadam od ponad roku).
Pierwotnie zauważyłem podnoszącą się wskazówkę temperatury, zauważyłem ubytek płynu chłodniczego, awaryjnie dolałem wody i pojechałem do mechanika. Podejrzenie padło na chłodniczkę EGR, zrobiliśmy test - auto jeździło przez pewien czas bez niej. Po pewnym czasie bezproblemowej jazdy postanowiłem kupić w końcu tę część, zdecydowałem się na nowy zamiennik marki NTY. Po wymianie - chłodnica "rozleciała się" dosłownie po tygodniu.
Postanowiłem tym razem kupić część oryginalną, ale używaną. Po wymianie znów przez pewien czas był spokój - przejechałem około 5 tys. km. Pewnego dnia poczułem zapach spalin w aucie, zobaczyłem za sobą chmurę białego dymu, wiedziałem już, co się stało. Pojechałem do mechanika...
Chłodnica została wymieniona po raz kolejny, tym razem zdecydowałem się na część oryginalną, regenerowaną, z roczną gwarancją. Auto jechało jak złoto... przez dokładnie 2700km. Objawy takie same, zapach spalin i biała chmura, zajrzałem w zbiornik płynu chłodniczego - pusto. Zalałem borygo do pełna, po około 100km ubyło ok 40% zawartości zbiornika.
Dodam jeszcze, że pierwsza chłodniczka (ta z którą zakupiłem auto) również nie wyjechała w tym aucie z fabryki. Można więc sądzić, że obecnie auto czeka piąta (co najmniej) wymiana tego elementu.
Czy może istnieć jakiś czynnik, przez który moje auto "wykańcza" te chłodnice?
Ciężko mi już uwierzyć w przypadek
Pozdrawiam serdecznie