Witam to jest mój pierwszy temat na forum więc w razie błędów proszę o wyrozumiałość.
Otóż chciałbym opisać mój zażegnany problem z Passkiem, ponieważ walczyłem z tym ponad tydzień czasu,
w internecie znalazłem po kilku dniach tylko jeden taki przypadek i dlatego nie dawało mi to spokoju i przez to chcę się tym podzielić .
W skrócie problem wyglądał tak, na początku podczas gdy silnik był już ciepły obroty biegu jałowego podnosiły się do około 1100/rpm spalanie było w przedziale 0.7l/h. Zero błędów w ECU.
Przez to, że działo się tak tylko na ciepłym silniku pomyślałem, że to wypalanie DPF więc za pierwszym razem jak to się stało nie gasiłem silnika tylko pojechałem w dalszą około 10 km trasę w jedną i drugą stronę.
Ale nie pasowało mi to bo spalanie na postoju powinno być minimum około 1.0l/h przy wypalaniu DPF.
Po powrocie obroty dalej trzymały się na poziome identycznym tzn 1100/rpm spalanie takie same.
Pomyślałem, że 20 km to trochę za mało i nie gasiłem auta jeszcze przez około 15 minut, trochę zirytowany brakiem czasu doszedłem do wniosku, że jest coś nie tak z tym wypalaniem, dodatkowo nie miałem już czasu czekać dalej i zgasiłem silnik.
Na drugi dzień to samo, stało się to na światłach około 3 km po odpaleniu a, że mam 34 km w jedną stronę do pracy i to autostradą to pomyślałem, że w końcu się wypali.
Ale nic z tego podjeżdżając do pracy obroty stoją znów ponad tysiąc, nie miałem już czasu czekać i zgasiłem silnik.
Po tym byłem juz prawie pewien, że to nie DPF, prawie ponieważ znalazłem jedną sytuacje na jakimś forum o nieszczęśliwcu Zafiry bodajże w którym co 18 km uaktywniała się sekwencja wypalania DPF.
I tak powtarzało się to codziennie, aż po około 4/5 dniu obroty wzrosły tuż po odpaleniu, myśle dla DPF to stanowczo za zimno tym bardziej, że na dworze +2C,
do tego zaczeły mrugać światełka, w ten sam dzień znalazłem temat o którym napisałem na samym początku, a mianowicie o
spadku napięcia.
Pan posiadający Passata b6 2.0 TDI o oznaczeniu silnika nawet tym samym co ja czyli BMP, opisał swoje problemy z podnoszącymi się obrotami.
Odwiedzał serwisy itp itd wszyscy rozkładali ręce, między innymi sprawdzali napięcie na aku i mówili że 13,5V to spoko, ale trafił na jednego dobrodusznika który stwierdził, że to za małe napięcie jak na te autko.
I po tym już nie pamiętam czy zregenerował alternator czy kupił nowy, jaki był efekt ?
Efekt taki, że obroty wróciły do normalnego poziomu a napięcie stoi praktycznie na 14,4V
A co do mojego przypadku, gdy obroty były jeszcze na normalnym poziomie było 14,2V a gdy się podnosiły spadało napięcie na około 13,2V,
czyli tak jak przestudiowałem cały internet

, ECU po wykryciu spadku napięcia podnosił obroty.
Ja wyeliminowałem to w ten sposób, że wymieniłem sam regulator napięcia wraz ze szczotkami.
Więc u mnie jaki efekt ? Identyczny

Obroty na poziomie normalnym czyli około 850rpm, spalanko na postoju waha się pomiędzy 0.4l/h a 0.5l/h
Jestem w tym momencie około tydzień po wymianie i napięcie w tym momencie jest na poziomie 14,3V
Więc pod presją czasu, bo jadę za tydzień do Polski na kilka dni, a to ponad 700km musiałem jak najszybciej znaleźć usterkę, bo raczej nie widzi mi się stresować przez 6 godzin jazdy.
Dodam jeszcze, że szczotki po przebiegu 250 tys (przebieg sprawdzony w VW) były najnormalniej skończone, dodam jutro zdjęcia porównujące nowe i stare, a także nagranie przy podwyższonych obrotach.
Możliwe, że powyższy tekst kiedyś się komuś przyda, starałem się pisać w skrócie, ale nie zawsze się da, a w razie pytań odnośnie głębszych szczegółów służę chętnie .
