Witam.
Wczoraj miałem problem z odpaleniem samochodu - okazało się że akumulator padł.
Odpaliłem samochód starterem do akumulatora.
Jako że nie było już gdzie kupić nowego akumulatora (późna pora), postanowiłem się przejechać żeby akumulator się podładował choć trochę.
Podczas jazdy załączyła sie procedura wypalania DPF.
Obroty podczas dojazdu i zatrzymywania sie przed skrzyżowaniem opadały i podnosiły się, co chwile.
Do tego był słychać jakieś chrobotanie spod maski podczas powolnej jazdy.
Postanowiłem pojechać na autostradę i tutaj przy prędkości około 130 km/h, zaczeło strasznie szarpać samochodem.
Po zjechaniu wszystkie objawy znikły a procedura wypalania została zakończona.
W poniedziałek będę zakładał nowy akumulator.
Chciałem się zapytać czy mogło się coś popsuć w samochodzie, czy po prostu "energii" było za mało?
Pozdrawiam.