Witam.
Passat B6 2.0 TDI-CR 110 KM, 2009 rok, przebieg 163 tyś. km.
Przepraszam, że wszystkie obrazki na dole i mam nadzieję, że dobrze je wstawiam.
Historia wygląda następująco:
Pierwszy przegląd techniczny przy zakupie.
Auto z Niemiec do 2018 była prowadzona książka serwisowa potem nie wiadomo ci się z nim za Odrą działo. W Polsce przez handlarza wymieniana była przy nim turbina na którą jest gwarancja - powód wymiany jest mi nieznany. Na dolnej części zawieszenia były ślady oleju, które były spowodowane demontażem turbiny.
Przebieg dla powyższego zdarzenia 160519
Samochód kilka razy był używany przy trasie ok 25 okazało się, że nie ma ogrzewania i leciał dym spod maski – zapach spalonego oleju rozlanego na kolektorze auto w tym momencie wypalało DPF.
Przebieg dla powyższego zdarzenia ok 160580
Samochód trafił do mechanika w celu wymiany rozrządu i przeglądu i sprawdzeniu dlaczego nie ma ogrzewania i dym:
Przebieg dla powyższego zdarzenia 160616.
Usługa została wyceniona na 2350 bez wiadomo czego. Mechanik nie wskazał żadnych niepokojących objawów.
Samochodem zaczyna jeździć żona do pracy po przejechaniu 174 km jadąc pod górę wyskakuję błąd świece żarowe i samochód traci moc (P0088) po wyłączeniu i włączeniu samochód porusza się sprawnie. Autem jeździ żona do pracy i robi ok 2 tyś km. Nie mogłem tego sprawdzić na brak interfejsu.
Auto ma przejechane obecnie 163000 i postanowiłem w chwili wolnego czasu sprawdzić kilka rzeczy:
Zrobiłem logi w momencie pojawienia się błędu P0088 puszczenie gazu (świadczy o zacięciu się zaworu regulującego ciśnienie na listwie CR?):
Ściągnąłem zawór na pompie niskiego ciśnienia – kilka małych opiłków bez tragedii jak zdjęcia.
Wyjąłem filtr paliwa przebieg ok 2 tyś km:
Rozumiem, że jak ściągnę głowice pompy (można na samochodzie?) To zobaczę obrócony wałek tłoczka poprzecznie do wałka mimośrodowego?
Na zaworze regulującym ciśnienie na listwie CR pewnie też jest dużo tego syfu.
Ktoś może powiedzieć czy to pech czy co, że po serwisie stały się takie rzeczy.
Kurczę trochę żałuję, że nie pojeździliśmy autem przed oddaniem go do mechanika ale zostawiliśmy go na ten dym i brak ogrzewania a człowiek nie pomyślał, że to resztki oleju znajdujące się na filtrze DPF po wymianie turbo.
Mechanik pisał, że rozrząd się zmienia przy nim co 60 K jak przy PD-kach.
Ten, który był założony to od nowości bo auto jeszcze nie miało 200 K a podobno tyle wytrzymuje no ale wiadomo, że max 100 K lub 5 lat lepiej krócej. Sprawdzałem daty zaworów i plomby (znaki farby na pompie) wszystkie zaworki czujniki z tego samego rocznika co auto nie widać też śladów demontażu na opaskach zaciskowych założonych na przewodach gumowych w obrębie listwy CR.
Co mnie trochę uświadamia, że przed zmianą rozrządu było wszystko git z układem paliwowym zresztą też nie dostałem info od mechanika żeby działo się coś niepokojącego. Nadmiar smaru i ta śruba to też nic śmiesznego chyba, że negatywnie jestem nastawiony.
Dodatkowo złączki łączące
tekalany podwozia miały po jednej ze stron wyłamane zatrzaski.










