0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Ze względu na konieczność utylizacji zużytego oleju silnikowego większość kierowców udaje się w tym celu do serwisu. Mimo iż wymiana oleju nie trwa długo oraz nie jest wyjątkowo kosztowną usługą, wiele osób znacznie wydłuża okres pomiędzy wymianami. Wystarczy, że pokonujemy rocznie ponad 50 tys. km., co przy podróżowaniu autostradami nie jest niczym wielkim, a ciąży na nas konieczność kilkukrotnej wymiany oleju w ciągu roku.Odpowiedzią na ten problem są oleje typu Long Life. Dzięki dodatkom polepszającym parametry smarne oleje Long Life pozwalają wydłużyć okres pomiędzy przeglądami nawet do 30 tys. km. Wyższa cena produktu jest więc wynagradzana rzadszymi wizytami w serwisie. Według producentów olejów silnik jest w tym czasie w pełni chroniony. Przeciwnicy twierdzą zaś, że to tylko chwyt marketingowy. Jak jest w rzeczywistości?
O tym, że powyższe stwierdzenie jest błędne, świadczy już sam skład chemiczny olejów. Zawartość dodatków uszlachetniających olej lub zwiększających jego wydajność to fakt, który można potwierdzić w testach laboratoryjnych. Są to m.in. składniki typu Low SAPS, dodatki czyszczące wnętrze silnika czy związki zapobiegające utlenianiu się oleju. Czym innym jest oczywiście wpływ tych dodatków na parametry oleju, jednak z pewnością nie można powiedzieć, że termin Long Life jest jedynie sloganem. Tym bardziej że oleje muszą spełniać określone wymogi producentów samochodów, np. VW 506.01, VW 507.00 (Volkswagen).
Przed zastosowaniem jakiekolwiek oleju warto sprawdzić zalecenia producenta samochodu. Niektórzy producenci zezwalają na stosowanie olejów Long Life, aczkolwiek nie w każdym modelu oraz wersji silnikowej. Czy to oznacza, że wlanie oleju Long Life do samochodu, w którym nie został on przewidziany, może doprowadzić do jego uszkodzenia? W większości przypadków: nie. Jeśli silnik jest w pełni sprawny, wysokiej jakości olej nie może mu zaszkodzić. Brak kompatybilności oznacza jedynie, że przeglądy i tak trzeba będzie wykonywać częściej niż co 30 tys. km.
Choć wielu specjalistów bije na alarm, że przejechanie 30 tys. km. bez serwisu olejowego jest niemożliwe, fakty twierdzą coś zgoła innego. Skoro producenci samochodów, czyli podmioty, którym powinno w teorii zależeć na częstszych wizytach w ASO (w okresie gwarancyjnym), dopuszczają dłuższe interwały pomiędzy wymianą olejów, trudno doszukiwać się teorii spiskowych zakładających chęć wydrążenia kieszeni klienta przez producentów oleju. Inna sprawa, że w samochodach ciężarowych, pracujących pod ogromnym obciążeniem, okres pomiędzy wymianą oleju może być jeszcze dłuższy. Dlaczego więc samochody osobowe miałby być pod tym względem inne?
Nie oznacza to jednak, że każdy samochód z olejem Long Life jest w stanie przejechać bezproblemowo 30 tys. km. Wpływ na to ma stan jednostki napędowej, jej rodzaj, teren, po którym porusza się samochód, czy sposób użytkowania auta. W wyeksploatowanych i nieszczelnych silnikach może dojść do zanieczyszczenia oleju spalinami lub rozcieńczenia benzyną, co oczywiście wpływa na obniżenie jakości oleju.Co więcej, zupełnie inne warunki panują w silniku przemierzającym długie trasy, przy optymalnej temperaturze roboczej, a inne w aucie miejskim, poruszającym się na krótkich dystansach, często z niedogrzanym silnikiem. Dodatkowe czynniki zmniejszające żywotność oleju to m.in. obecność instalacji LPG, duże zapylenie powietrza czy jazda w terenie górskim. Samo wlanie do silnika oleju Long Life nie sprawia, że jest on w stanie wytrzymać osławione już 30 tys. km.
Podsumowując, oleje Long Life nie są tak idealne, jak chcieliby ich producenci, ani tak złe, jak twierdzą przeciwnicy. W doborze oleju warto więc wziąć pod uwagę zalecenia producenta, własny styl jazdy oraz zdrowy rozsądek. Nie są to bowiem cudowne środki, które gwarantują dwukrotne wydłużenie okresu pomiędzy wymianą oleju, a wysokiej jakości produkty o dobrych parametrach umożliwiających – w konkretnych warunkach – zmniejszenie częstotliwości wizyt w serwisie.
http://www.fotem.pl/data/d77f1dacf1a4660b6cbdde2777e459.jpghttp://www.fotem.pl/data/c905f1e02d267080d61da159f1855jpg
http://www.fotem.pl/data/3eba036078cd1726e05af3373d2c.jpg
http://www.fotem.pl/data/e2a289d5f177d996674caee300ee2.jpg
http://www.fotem.pl/data/813e9f73a41a77d6a31763922780fd.jpg
http://www.fotem.pl/data/bbde0e47c2b7f373871fe2291418d.jpg
http://www.fotem.pl/data/4097dbf28508a1f3affdc739b062.jpg
http://www.fotem.pl/data/1a7aeb6453c449f4eba454d0436.jpg
http://www.fotem.pl/data/b541cac10e26a14a3e58c460ca60.jpg
http://www.fotem.pl/data/3e32ff7eea7e551993f30aaa8a2e.jpg
http://www.fotem.pl/data/75e67c26b61a789d208950609ffe22.jpg
to interwał 30 tys nie jest zły. Nawet I 50 tys km.
Takie same badania robią też producenci aut i troszkę inne im wyniki wychodzą.
Wszystko zależy od taktyki jeżdżenia. Jeśli ktoś wskoczy autem na trasę i będzie pokonywać odcinki nawet na drogach pozamiejskich ale nie ekspresowych odcinki po 100 czy 200 km to interwał 30 tys nie jest zły. Nawet I 50 tys km.
Tyle, że nikt tutaj do tej pory nie napisał ani nawet nie wsponiał silniku 2.0 TDI-CR, więc nie bardzo wiem do czego to nawiązanie Dodano: 12 - Lutego - 2023 - 17:56:59 Nie to żebym się czepiał ale to takie "ni z gruszki, ni z pietruszki" - przynajmniej dla mnie