Siemanko mam problem ze swoim passkiem.
Samochod stal rok czasu w podziemnym garazu.
Pare dni temu postanowilem wyjechac nim zeby go w koncu przepalic.
Z garazu wyjechal o wlasnych silach lekko sie dlawiac przy dodawaniu gazu.
Kiedy postanowilem sie nim przejechac po 200 m zgasl, kiedy go odpalilem pochodzil doslownie 3sekundy i znow zgasl i tak w kolko. Postanowilem interweniowac i zabralem sie za gaznik.
Po odkreceniu oslony od filtra powietrza ujrazlem jeden wielki syf, wszystko czarne i posklejane, (na zdjeciu gaznik juz lekko wyczyszczony to pomyslcie sb jaki musial byc przed )

.
Wydaje mi sie ze ktoras dysza jest zapchana, ale ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz.
Czy ta plastikowa rurka nie powinna isc do przepustnicy bo u mnie leci prosto na dysze ???
Z gory dzieki za pomoc.