Cześć. Podbije temat bo mam podobny problem z tym, że od kilku miesięcy mam takie objawy jak u kolegi że czy zimny czy ciepły wentylatorki chodzą na maxa do tego obroty są podwyższone. Teraz już wiem, że to błąd gasić auto w takim trybie lecz ja mam tak cały czas jak pisałem od dłuższego czasu. I w końcu zapaliła się kontrolka DPF. Po przejechaniu kilku kilometrów zgasła. Wtedy się zorientowałem a raczej doczytałem, że takie objawy to właśnie wypalanie filtra. Następna sprawa, to taka, że zaraz po tym wskoczyłem na autostradę aby faktycznie pozwolić mu wykonać procedurę wypalania, przejechałem dla świętego spokoju około 60 km przy obrotach między 2600 - 2900rpm po zjechaniu z autostrady myślałem, że pomogło chwilę odczekałem aby się schłodził i zgasiłem auto. Poczekałem jeszcze chwilę, odpaliłem znowu poczekałem czy obroty wzrosną i nie wzrosły. To kawałek się przejechałem może z 2-3 km. Po zatrzymaniu ponownie obroty wzrosły wiatraki chodzą. Ok tym razem postanowiłem wymusić wypalanie przez VCDSa, zapaliła się kontrolka DPF i ruszyłem autostradą z powrotem znowy około 60km kontrolka nie gasła i nie gasła, kiedy zjechałem z autrostrady zatrzymałem się i po chwili kontrolka zgasła, obroty spadły jak się należy wentylator się wyłączył. Dojechałem do domu i znowu wyższe obroty wentylatory chodzą.
Wydaje mi się, że problem tkwi w czujniku temperatury spalin za filtrem DPF ponieważ pokazuje wartość -273,1 stopnia i dlatego nie może ukończyć wypalania. Więc za każdym uruchomieniem auta próbuje wypalać od nowa i tak bez końca. Czy to wina tego czujnika to powoduje czy może jest inna przyczyna? Poza tym rano jak teraz go odpalam, wiadomo jest zimno włącza się dogrzewacz i tak kopci, że szok, puszcza spore chmury. Czy to wszystko jest ze sobą powiązane? Dobrze to rozkminiam ?
Z góry dzięki za pomoc.