Trafiło w moje ręce auto (bo tak chyba trzeba nazwać ten wynalazek )jak ja to nazywam podrapane ostrym wiatrem .



Jak większość zauważyła normalka wózek po stłuczce jakich wiele .I tu przyznam rację .Wrzuciłem to jednak z innego względu.Jeśli ktoś planuje kupić swojej lepszej połowie auto i chodzi mu po głowie właśnie taka marka (bo małe ,bo tanie ,bo ekonomiczne )to ja podpowiem tylko tyle że mocne jak puszka po konserwach .By poskładać ten wynalazek by dalej przypominał pojazd do jazdy nie naszarpałem się zbytnio (nawet nie wyciągałem konkretnego sprzętu by ponaciągać go do pierwotnego kształtu .Wystarczył zwykły pas do spinania bagażu (i stary pasek rozrządu by go zbytnio nie pokancerować).

A jako że naprawa miała być jak najtańsza ,to wszystko co się dało to miało być naprawiane / reanimowane.

Popękane elementy połatane poprzez podkładanie blaszek i nitowanie wszystkiego by się trzymało kupy ,podobnie jak brakujące kawałki (plastikowych )elementów uzupełnione z blachy .Reszta klepana.


No i zostało zarzucić całość szpachlówką i trysnąć nowy garnitur .
Jeśli kogoś interesuje to całość zabawy trwała 1 dzień .Auto oceniam na BARDZO miękkie i .... .