Witajcie, jak wiemy handlarze są różni.Chciałem kupić żonie auto i tak jej się podobał Fox, że nie miałem wyboru tylko skupiłem się na tym modelu. Byłem oglądać pierwszy egzemplarz i pierwsze co to pytam właściciela czy zdaje sobie sprawę, że żona będzie dwójkę synków dowoziła do szkoły? Już mi nie chciał sprzedać tego auta tylko zaproponował dwa inne. Możemy się domyślać, że bezpieczne nie było
Parę dni później wleciało ogłoszenie, typowy handlarz, gruby głos, twarz opalona. Wysoka brama za komisem i walący młotem facet też dała do myślenia. Po przekręceniu stacyjki na zapłon brak kontrolki poduszek i kontrolki silnika. Pewnie się świeciły już, a nie ma kontrolek to nie ma problemu

Stan na dwukrotnie większy przebieg i to co szło wyciągnąć tego już nie było. Goły i wesoły Fox. Jeszcze po wciśnięciu sprzęgła pukanie, może bardziej terkotanie na kończące się łożysko w najlepszym wypadku. Handlarz oczywiście nic nie słyszał niepokojącego.
W końcu kupiłem można powiedzieć pod domem chłopak dopiero zaczyna handlować autami, auto po lekkiej stłuczce w przód, ale z kompletem zdjęć jak wyglądało przed naprawą, przebieg adekwatnie do stanu i auto całe kompletne z dodatkowym kompletem kół, cuda się jescze zdarzają. Nie jestem fanem kupowania z komisu, ale handlarz chce tylko zarobić. Dużo więcej gorszych sytuacji słyszałem po zakupie od prywatnych osób, jak się zaczyna coś dziać to sprzedają zwłaszcza tańsze auta. Jakie wy mieliście sytuacje podczas zakupu?