Trafiła się okazja podłubać przy sprzęcie wodnym który nie lubi wody to i mała fotorelacja tak dla pokazania myśli konstruktorów .Gdyby to był sprzęt jakiejś mało znanej firmy to mogłoby być to nawet zrozumiałe ale takie knoty w takim sprzęcie to raczej żenada .

A jako że sprzęt nie chciał gadać to standartowo rozgrzebywanie .I tu od razu ukłony dla konstruktorów za fantazję by cokolwiek pogrzebać wiąże się z rozkręcaniem wszystkiego na kawałki .Sam silnik wkładany jest do skorupy po kawałku bo w całości nie ma szans by wszedł .Przypomina to remont kapitalny silnika przez rurę wydechową .Ukłony dla ginekologów .

By zobaczyć serduszko sporo trzeba wydłubać .

Po rozgrzebaniu sporej części silnika była możliwość na wyjęcie (no może nie do końca )najważniejszego" mózgu " Naturalnie w hermetycznym ,specjalnym opakowaniu

.I tego nie można nazwać druciarstwem


Szczyt myśli inżynierskiej w hermetycznym opakowaniu z którego wylałem wodę .Tak dla przypomnienia by nie było złudzeń to jest sprzęt pływający który raczej nie powinien być narażony na problemy związane z wilgocią .
Naturalnie większość połączeń zzieleniała z radości

Główny sterownik odpowiedzialny za iskrę mimo zalania specjalnym żelem by był odporny na wilgoć nie podołał.
Specjalne kostki zabezpieczane wszelkiego rodzaju gumowymi uszczelnieniami to żart w tym wypadku .
A silikonowe kable wysokiego napięcia z podwójną osłoną waliły piorunami na wszystkie strony gdzie popadło .
Fotorelacja ma na celu ukazania jak konstruktorzy potrafią błysnąć formą i zrobić sprzęt wodny nie nadający się na kontakt z wilgocią by nie powiedzieć że z wodą .A cudowne zabezpieczenia przed wilgocią właśnie utrzymują ją tam gdzie jej nie powinno być .