Cześć Wam!
Nurtuje mnie pewna zależność wynikająca ze zmiany ciśnienia w oponach wraz ze zmianą temperatury.
Na przykładzie auta, którym aktualnie jeżdżę - Mercedes Actros - tak by mieć przykład

Dokładnie opona o rozmiarze 315/70/22,5.
Zalecane ciśnienie na zimnej oponie 8,5bar. Wiadomo, że zmiana ciśnienia wpływa na sposób jej zużycia.
Podczas jazdy w takiej pogodzie (-1 do 7stopni) ciśnienie potrafi wzrosnąć o co najmniej 1bar, tak samo jak temperatura opony.
I teraz, ustawić na postoju w pogodzie -1st ciśnienie 8,5bar? Jak to się ma do zaleceń, skoro podczas jazdy wzrośnie do 9,5?
Czy zostawić tak jak jest, czyli 8,1 na zimnym, co daje około 8,7 podczas jazdy?
Nie ma żadnego porządnego forum w tej dziedzinie aut więc piszę tutaj.
A z tego co widzę, znacie się na autach, a zasady dotyczące opon są podobne
