Myślę Robercie, że te pingwiny z Madagaskaru, są o niebo lepsze od tych mocno przereklamowanych 50-twarzy...

Osobiście raczej nie poddam się niezrozumiałemu dla mnie trendowi, pójścia za wszelką cenę do kina na adaptacje powieści dla gospodyń domowych. Wybieram Madagaskar i pingwiny