Witam wszystkich

Od czerwca walczę z moim Passatem B5 1.6 [ALZ] z 2001 roku.
Autko zakupione z myślą o instalacji LPG bo słyszałem wiele opinii, że silniczek dobrze znosi gaz.
Zaraz po zakupie zamontowano instalacje Lovato landirenzo przy przebiegu 207 tys. km.
Na następny dzień po przejechaniu około 40 km zapaliła się kontrolka silnika, udałem się z problemem do gazownika i po podłączeniu do komputera diagnoza: błąd czujnika położenia wałka rozrządu. Wniosek? Wymiana czujnika.
Oczywiście sama paląca się kontrolka Check Engine nie była problemem bo auto zaczęło odczuwalnie zamulać na ciepłym silniku oraz czasami obroty na jałowym spadały poniżej 800 co powodowało gaśnięcie silnika.
Z racji tego, że czujnik znajduję się za górnym kołem pasowym rozrządu tuż pod jego osłoną stwierdziłem, że oddam auto do mechanika żeby wymienił cały rozrząd wraz z tym czujnikiem, a przy okazji wymienił olej, naprawił rurkę od odmy, wymienił chłodnicę bo była w kiepskim stanie i płyn chłodniczy.
Czujnik wymieniony na oryginalny bosch - koszt około 300 zł.
Po odebraniu auta od mechanika objawy nie ustępują, kontrolka silnika po skasowaniu zapala się za 3 odpaleniem silnika a autko na zimnym jedzie ok a im silnik cieplejszy tym gorzej wkręca się na obroty.
Mechanik sugeruje wymianę czujnika temperatury cieczy chłodzącej bo autko słabo dogrzewa się do 90C a jak już się dogrzeje to na krótkim postoju np. na światłach temperatura spada do 70-80C.
W międzyczasie udaję się do innego mechanika, który po podpięciu pod komputer wskazuje, że nadal zapalający się Check Engine to tym razem błąd czujnik położenia wału korbowego, którego wymieniam sam wraz z czujnikiem temperatury, wymienione części nie były tanimi zamiennikami.
Objawy dalej nie ustępują...
Po przejechaniu 1000 km na LPG przyszedł czas na pierwszą regulację.
Gazownik znając mój problem proponuje mi zostawienie samochodu na cały dzień celem sprawdzenia elektryki, przewodów itp. bo takimi rzeczami się również zajmuje. Niestety nie znajduje przyczyny twierdząc, że wszystko jest w porządku z przewodami do sterownika silnika i sugeruje sprawdzenie podczas jazdy na ilu obrotach następuje odcięcie, sprawdzam - około 5200 obr/min... (a powinien przy ponad 6500 obr/min).
Udaję się z samochodem do kolejnego warsztatu i przedstawiam swój problem, tam pan mechanik sprawdza z komputerem auto prawie 20 min, po czym stwierdza, że przyczyny nadal leży w czujniku położenia wałka rozrządu, który mimo ze niby "oryginalny" ze sklepu może nie działać i najlepiej załatwić taki ze szrotu wykręcony z innego silnika.
Słucham się rady i kupuję część na szrocie po czym wymieniam ją sam bo jak się okazuję żeby wymienić owy czujnik wystarczy tylko ściągnąć górne koło pasowe.
Niestety i to nie pomaga... Auto nadal traci moc na ciepłym silniku i nadal odcięcie obrotów następuje przy 5200.
Dodam, że objawy występują zarówno na LPG jak i na benzynie no i oczywiście palący się ciągle Check Engine.
Mechanik, który wymieniał mi rozrząd zarzeka się, że ustawił synchronizację w 100% poprawnie.
Już brakuje mi pomysłów co dalej...
Mam ochotę zepchnąć tego Passata do Warty...