0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Nie ma opcji zbadania ABS bo rolki się tak szybko nie kręcą. Jedynie na drodze jest to możliwe.
Diagnosta nie musi rozbierac auta i wysylac do instytutu. Nie chodzi oto by teraz robic nasa w skp. Wystarczy ze wzrokowo oceni i moze tasma iernicza zmierzyc odleglosci kol przednich od tylnych. Jak zmieryz lewa strone i prawa to nie tyle ze do ksiazek ma zerknac ile ma wynosic ta odleglosc ale czy sa rowne. Zaraz bedziesz wymyslal jak w porcie skaner rendgenowski i kazde auto bedziesz przeswietlał.
Wzrokowo to sobie może oceniać jakość lakieru a nie osiowość wozu .Albo SKP mają być po to by kontrolować stan techniczny albo to ma być tylko dla poprawy samopoczucia .By sprawdzić osiowość wozu w pojedynkę nie da rady (no chyba że ma ręce na 2,5m )A i tak takie mierzenie będzie mocno na oko .Czy naprawiane elementy metodą spawania ma sprawdzać stukając młoteczkiem czy coś nie odleci czy nie odpadnie ?Trochę powagi albo sprawdza wóz albo tylko udaje że go sprawdza bo skoro z treści rozmowy wynika że wielu rzeczy nie jest w stanie sprawdzić to zaczyna to wyglądać jakby tylko udawał .Przepaloną żaróweczkę to chyba każdy właściciel auta potrafi zdiagnozować bez diagnosty .Ale czy jego wóz (świeżutko kupiony) nie będzie robił 4 śladów ,czy mimo dobrych hamulców nie będzie stawał bokiem to już nie .Lub nie zacznie pękać bo został niechlujnie zespawany z kilku egzemplarz i zaszpachlowany na cacy .Takich rzeczy diagnosta raczej na oko nie oceni .Czyli tak do końca nie jest w stanie powiedzieć czy wóz jest bezpieczny.Już samo to że nie jest w stanie sprawdzić czy w wozie którym powinny być poduszki powietrzne faktycznie one są i czy na pewno zadziałają podczas wypadku może świadczyć że diagnosta nie wiele może .Ilu jeździ w wlutowanymi oporniczkami zamiast poduszek czy napinaczy pasów ?Kto to sprawdzi ? Co do mojego wozu bez regulacji wysokości świateł (fabrycznego braku )to mowa cały czas o Vito z 98
Z tej wypowiedzi wynika że nie ma sensu robić przeglądu bo i tak diagnosta nic nie jest w stanie znaleźć.
Problem jest w tym Gulasz ze nei wszystko da sie sprawdzic.
Od 30 października, odwiedzając stację kontroli pojazdów, za przegląd trzeba będzie zapłacić, zanim samochód wjedzie na ścieżkę diagnostyczną. To jednak dopiero pierwsza z szeregu zapowiedzianych zmian dotyczących przeglądów.Raport Najwyższej Izby Kontroli nie pozostawił suchej nitki na polskim systemie dopuszczania samochodów do ruchu. Zdaniem NIK-u po naszych drogach poruszają się setki tysięcy samochodów, które ze względu na swoje usterki w ogóle nie powinny wyjeżdżać na ulice. Część winy za ten stan rzeczy ponosi system kontroli pojazdów, w którym klient stacji płaci za usługę po sprawdzeniu auta. Duża konkurencja na rynku stacji kontroli pojazdów sprawia, że część diagnostów obawia się negatywnego opiniowania samochodów. Wyjątkiem są bardzo rażące przypadki. Czeka nas jednak zmiana przepisów.Od 30 października za przegląd techniczny zapłacimy z góry - informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Opłata będzie musiała być wniesiona niezależnie od tego, czy samochód przejdzie badanie pozytywnie czy negatywnie. W tym drugim przypadku nie będzie ona zwracana.Rządowy plan zakłada ponadto, że spóźnialscy kierowcy będą musieli głębiej sięgnąć do kieszeni. Zmotoryzowany, który pojawi się na stacji kontroli pojazdów ponad 30 dni po terminie, będzie musiał zapłacić dwukrotną wartość stawki. Dziś to 98 zł, ale za rok ma ona wzrosnąć do 102 zł netto. To ukłon rządu w stronę środowiska diagnostów, które od dawna wskazywało na konieczność podniesienia kwot z uwagi na rosnące koszty funkcjonowania stacji oraz brak korekty stawki po podniesieniu kwoty podatku VAT do 23 proc.Zmianie ulegnie również struktura systemu kontroli pojazdów. Obecnie stacje są pod nadzorem starostów. Kontrola NIK-u wykazała jednak, że jest on zwykle tylko formalny. Starostowie nie delegują urzędników w celu sprawdzenia działania stacji, a jeśli już, to często są to osoby o zbyt słabej wiedzy merytorycznej, by zakwestionować działania diagnosty. Począwszy od września 2017 r. nadzór nad funkcjonowaniem stacji kontroli pojazdów ma przejąć Transportowy Dozór Techniczny. W efekcie stacje mają być lepiej rozliczane z jakości sprzętu, jakim dysponują, a także sposobu prowadzenia kontroli.Korzystną dla kierowców zmianą będzie to, że nie trzeba będzie zmieniać dowodu rejestracyjnego po skończeniu się w nim miejsc na pieczątki przeglądu. Zamiast wymieniać dokument, będzie można wozić ze sobą potwierdzenie zaliczenia badania technicznego wydawane przez diagnostę.Wiele zmian czeka nas również w związku z inicjatywami Ministerstwa Cyfryzacji. Jak informuje Centralny Ośrodek Informatyki, w październiku 2017 roku planowane jest wejście w drugi etap rozwoju nowej bazy CEPiK 2.0. Jeśli uda się dotrzymać założonych terminów, już przed końcem 2017 roku będzie można zrezygnować z wożenia ze sobą prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego. Wówczas w razie kontaktu z policją wystarczy nam telefon.Osoba, która zdecyduje się na usługę elektronicznych dokumentów, podczas rejestracji w systemie wprowadzi numer telefonu, z którego korzysta. Kiedy zostanie zatrzymana przez policję, poda funkcjonariuszom swoje imię i nazwisko oraz numer PESEL. Funkcjonariusz wprowadzi dane za pomocą interfejsu urządzenia zamontowanego w radiowozie. Wtedy na telefon kierowcy przyjdzie SMS z kodem dostępu. Należy podać go policjantowi, by ten uzyskał dostęp do elektronicznej wersji dokumentów ze zdjęciem ich posiadacza.W dalszej kolejności planowana jest usługa przypominania kierowcy o zbliżającej się dacie końca ważności przeglądu i polisy OC, możliwość łatwego regulowania mandatu za pomocą bankowości elektronicznej czy sprawdzenia zdawalności absolwentów poszczególnych szkół jazdy. Na nie będziemy jednak musieli jeszcze poczekać.
A co ma ASO do SKP
Nowe przepisy dotyczące przeglądów technicznych samochodów!Pd 13 listopada 2017 roku w życie wchodzą nowe przepisy dotyczące przeglądów technicznych samochodów. Przede wszystkim, kierowca będzie zmuszony zapłacić za wykonanie badania przed rozpoczęciem przeglądu. Oznacza to, że będziemy płacić "z góry", a opłatę będzie musiał uiścić każdy, niezależnie od wyniku badania. Opłata ewidencyjna nie będzie pobierana jak teraz za „wpis do dowodu rejestracyjnego”, ale za przeprowadzenie badania, niezależnie od jego wyniku - możemy przeczytać stanowisko władz w "Gazecie Prawnej".Co równie ważne, wynik badania ma od razu trafiać do internetowej bazy danych Centralnej Ewidencji Pojazdów. Dostęp do tych informacji będzie miała m.in. policja, co ma odstraszyć diagnostów od oszustw. Powód niezaliczenia badania zobaczy także pracownik kolejnej stacji diagnostycznej, do której pojedzie kierowca z niesprawnym autem, będzie więc wiedzieć, czemu przyjrzeć się dokładnie. Koniec końców, z tego rozwiązania skorzysta także kierowca, który będzie chciał kupić używane auto. W bazie danych będzie mógł sprawdzić, czy samochód nie miał wcześniej wykrytych przez diagnostów problemów.Kolejna nowość to nadzór nad stacjami diagnostycznymi. Do tej pory kontrolowali je starości, teraz ten obowiązek przejmą władzę centralne. Według rządu pozwoli to na skuteczniejsze zwalczanie patologii. Stacje będą nadzorowane przez Transportowy Urząd Techniczny.
Wcześniej niż zakładano uruchomiono zmodernizowany system Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK 2.0). Od 13 listopada 2017 roku wiele pożądanych informacji kierowcy sprawdzą bez wychodzenia z domu. Co jeszcze się zmienia?Według pierwotnych planów CEPiK 2.0 miał zostać uruchomiony 2 czerwca 2018 roku. Prace przyspieszono i już 13 listopada Polacy mogą korzystać z jego rozszerzonej wersji. Nowe informacje do bazy popłyną m.in. ze stacji kontroli pojazdów, czy Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Nowe uprawnienia zyskają funkcjonariusze Straży Granicznej.Od dziś Straż Graniczna zyskuje możliwość zatrzymywania dowodów rejestracyjnych pojazdów i pozwoleń czasowych na prowadzenie auta. Wszystkie informacje trafią do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Strażnicy mogą szybciej realizować czynności służbowe, bo np. przy konieczności zatrzymania dowodu rejestracyjnego, nie będzie wymagany udział w formalnościach innych służb (np. Policji). Jednocześnie SG zyskała niemal takie same możliwości kontroli kierowców jak policja. Warto wiedzieć, że w szczególnych przypadkach, dowód rejestracyjny może też zatrzymać Żandarmeria Wojskowa i Inspekcja Transportu Drogowego.
I wykombinowali żeby było drożej bo bezpieczniej i tak nie będzie
Czytając że praktycznie każdy mundurowy może zatrzymać dowód nie błysnęli formą by dać takie uprawnienia listonoszowi (przecież też ma mundurek )
Ciężko się zgodzić z tą wypowiedzią .Możesz dbać o auto a i tak przy niefarcie zapłacisz drożej