Widzę że dyskusja gęstnieje .Naprawdę nie wiem o jakim aucie rozmawiamy bo temat zaczął się od VW a ty podajesz przykłady z opla .Ja podsumuję to prosto mimo cudownej elektroniki w aucie i tak każdy mechanior sprawdza świecę jak za króla Świeczka kabelkiem do akumulatora mimo komputerów ,sterowników i tych wszystkich wodotrysków i nie ważne jaki rocznik ,model ,czy marka .To że z przekaźnika czasowego (wsadzili łapki )dano zwykły przekaźnik sterowany sterownikiem silnika idąc dalej dołożyli jeszcze układ elektroniczny sterujący prąd na poszczególne świece (sekwencyjnie) to na pewno jeszcze nie koniec dłubania w zagmatwaniu układu grzania świec.A na końcu mamy efekt że silnik zapala i jakby wyrzucić te wszystkie kabelki i tą elektronikę co serwują i zastąpić ją przekaźnikiem czasowym silnik (więc po co to wszystko jak nie po to by robić kasę na tym )Czym prościej tym lepiej.Ale postęp musi być.Aby ubić muchę wystarczy gazeta zwinięta w rulon a nie pocisk ziemia-powietrze .Wesol nie jedno badziewie rozbierałem i to że w tego typu podzespołach jest przyrost formy nad treścią to wiem .Bez rozbierania mogę w ciemno powiedzieć że płytka drukowana będzie wielowarstwowa a części elektronicznych tyle że na telewizor by starczyło i co z tego wynika .Mam powiedzieć ci że jest super i zamontować taki układ u siebie w moim dyliżansie ?Po co bym miał z tym badziewiem problemy ?Przerobiłem tak że nie mam sterownika i nie on będzie mi dyktował kiedy ma włączyć świece a kontrolka od świec służy do świec a nie do wszystkiego innego.