Witam, jakiś czas temu wsiadłem do Passata B5 2.3 VR5+LPG [AZX], sprawa ogólnie jest zagmatwana.
Przed wstawieniem gazu miałem problem z odpalaniem nie chciał wstawać za pierwszym razem. Na benzynie chodził równo bez zarzutów. Poszedł do niego stag i wtryski barracuda. Zaczęły się dziwne falowania i nie równa praca na paliwie. Komp pokazał brak zapłonu na 2 cewkach gdzie >pierwszą< miałem od vr5 agz. Poszły 2 beru i swiece ngk. Dalej nie mogli go ustawić, wymieniłem przepływkę na orginalną bo siedziała jakaś chińszczyzna i wszystko się uspokoiło. Po wymianie przepływomierza podczas stu kilometrów na benzynie latał lepiej niż kiedykolwiek. Za to gaz znów nie pochodził długo, zaczął dostawać wysokich obrotów na wolnych, tak że dochodziło do 1100 i spadało na 900-800, w ogóle jakaś herezja. Na benzynie za to znów zaczęło nim rzucać. Ostatni komputer pokazał wyrzucanie zapłonu na wszystkich cylindrach, za ubogo na benzynie a za bogato na gazie i błąd korelacji miedzy wałkami a wałem. Co tu jest grane, dlaczego to auto nie może się ustawić na żadnym paliwie, czy jest możliwe że wpięcie instalacji w nie odpowiednie miejsce/sposób może powodować takie problemy z elektryką/komputerem? Dodam, że od momentu wstawienia instalacji zrobiłem 10 tys. km, będę niezmiernie wdzięczny za jakieś spostrzeżenia, sugestię, pozdrawiam!