Witam wszystkich!
Jestem posiadaczem VW Polo 1.4 TDI 80KM [BMS] z 2006 roku.
Wszystko chodzi genialnie poza jednym zasadniczym elementem - DPF.
Objawia się to tym, że co 3-4 tyg. poziom oleju w misie nieznacznie wzrasta, do 2 mm na bagnecie.
Po diagnozie wtryskiwaczy (zdrowe) jestem niemal pewny, że to zasługa owego filtra.
Auto jeździ w 60 % stylem miejskim, raz na miesiąc zostaje przegonione na autostradzie.
Bywają dni, że jest często gaszone nim olej się dobrze nagrzeje.
DPF był czyszczony z popiołu pół roku temu, a ostatnia wizyta u mechanika (3 tyg. temu) ujawniła stan zapchania na 2%.
Śmiem więc postawić tezę, że winą jest gaszenie auta podczas dopalania. Tutaj pojawia się kolejny problem - bezobjawowy proces... Naczytałem się wiele, że skaczą obroty, że silnik inaczej pracuje, że włączają się grzałki, fotele, nawiewy itd.
Nic takiego u siebie nie wychwyciłem, więc kupiłem interfejs OBD2 na Allegro i za pomocą aplikacji przed każdym wyłączeniem śledziłem chwilowe spalanie. Uznałem, że bezpiecznie jest wyłączyć auto, kiedy komputer pokazuje spalanie na jałowym 0.4 L/h. W tym samym czasie wymieniłem olej na Castrol Edge 5W40.
Często monitorowałem stan bagnetu. Myślałem, że w końcu przyłapię auto na dopalaniu, ale tak się nie stało.
Poziom oleju po 3 tyg. znowu się zwiększył, a ja nie wiem co mam robić.
Większość aplikacji i czujników nie jest kompatybilna z moim modelem, coś ugrać pozwalają jedynie komputery diagnostyczne za kilka tysięcy zł, a taka inwestycja odpada.
W sieci znalazłem ciekawy sposób, który mógłbym alarmować o procedurze, chodzi o wspawanie termopary za filtrem w taki sposób, żeby monitorowała temperaturę spalin.
Zwracam się do Was z prośbą o pomoc, porady i spostrzeżenia.