Jako że paru pochwaliło się swoją motoryzację ja nie będę gorszy.
A zaczynałem jak spora większość w tym kraju:
- Fiat 126p - trafiłem na bardzo awaryjny egzemplarz,
- Fiat 126p - kolejny w lepszej kondycji,
- Trabant - w porównaniu z "maluchem "to była fura

- Fiat 127 - fajny ale mocno pogniły, więc długo się nim nie nacieszyłem,
- Fiat 125p - był pierwszym w którym poszła kapitalka silnika,
- Opel rekord 2.0 - znalazł się taki co za fiata po kapitalce dał taką furę i to wersji w kombi,
- Mercedes "skrzydlak" - w przyzwoitym stanie, sprzedałem go jak pękł blok silnika (do dziś tego żałuję),
- Fiat 125p - w pięknym i modnym kolorze "yellow bahama",
- Łada 1500 - nadłubałem w silniku i 180 km/h bez problemu ogarniał,
- Fiat 127 - w bardzo pięknym stanie, dosłownie igła,
- Tarpan 1500 - potrzebny był większy wóz,
- Moskwicz 403 - trafił się zabytek z oryginalnym przebiegiem 30 tyś. km stan muzealny,
- BMW "rekin" - zbajerowałem go na maxa,
- Tarpan - w tym wsadziłem silnik z mercedesa 126 2.8 Pb + LPG, opony 275, halogeny, orurowanie, zapas na burcie,
- Bedford - ze zwykłego blaszaka zrobiłem typową salonkę, nowy lakier, koło,
- Fiat 126p - traktowałem go raczej jako zabawkę, wsadziłem do niego silnik z Volvo, podniesiony na SUV-a,
- Peugeot 405 - był pierwszy z Francuskiej stajni i na pewno ostatnim w moim życiu (za darmo nie chcę już francuskiego),
- VW T3 - potrzebny był znowu większy wóz naturalnie przerobiony tak jak lubię,
- Opel Omega 2.3 D - jako wół roboczy, sprawdził się idealnie,
- Mercedes 123 - piękny bialutki 200D,
- Opel Omega 2.5+LPG - w nim było wodotrysków do bólu ale gnił w oczach,
- Fiat Palio - pasmo nieszczęść, rozpadał się w rękach, od klamek po zawieszenie,
- VW Passat "szczupak" 1.6D - miło go wspominam, przeleciał mnóstwo km, byłem nim w Francji, Holandii,
- Ford Transit - potrzebny był pakowny by latać na "niemcy",
- VW Polo 1.0 - kupiłem dla pracownika, bo była taka potrzeba,
- Ford Escort 1.6 16V - zakupiony dla obecnej żony,
- Opel Astra I - do eskorta słabo wchodził wózek, więc combi było bardziej praktyczne,
- VW Golf 1.8 - udało się kupić po niemieckiej stronie wóz z przebiegiem 60000 km, pachniał nowością,
- VW Golf IV - był z padniętym silnikiem 1.4 i wsadziłem do niego 1.6TD,
- Chrysler Grand Voyager - przerobiony na 1.9TD, sprawował się wyśmienicie,
- VW T4 1.9D - pojazd nie do zajechania,
- Mercedes Vito - w wersji 1.9D, posiadam obecnie,
- VW Touareg I - w wersji 1.9D, posiadam obecnie,
- Mercedes A - w wersji 1.9D, który jest na etapie przeróbki.
Sesji zdjęciowej raczej nigdy nie robiłem bo dla mnie auto to kawałek blachy a nie członek rodziny.
Nigdy nie byłem też handlarzem a bywało tak że równocześnie miałem parę aut jednocześnie.
Dodano: 09 - Marzec - 2016 - 09:26:05
Przez przypadek znalazłem w moim kompie jednego

