Cześć
Słuchajcie, czy wy też tak macie że jeżdżąc po mieście macie gorące tarcze hamulcowe? Po jeździe rannej bez korków są ciepłe, da radę ich dotknąć ale godzinna jazda w godzinach szczytu- nie ma szans żeby dotknąć i się nie oparzyć. Felga jest lekko ciepła, ale tarcze bardzo gorace. Hamuje chyba normalnie, przy doradczaniu się do innego auta lub skrzyżowania. Tarcze nie rozgrzewają się do czerwoności, tylne są zimne lub lekko ciepłe. Dodam, że po przejechaniu ok 500 m na luzie z prędkością około 40 km/h bez hamowania to tarcze były zimne, ale przejechanie już 5 km po mieście - hamowanie może 2-3 razy to tarcze są ciepłe.
Dzięki za odpowiedzi