Trafił w moje ręce kolejny mało typowy pojazd na reanimację .A by pokazać moje negatywne nastawienie na przyrost formy nad treścią podzielę się z wami kilkoma fotkami .


Sylwetka auta to rzecz gustu .A o gustach podobno się nie dyskutuje . Jak dla mnie taki śliczny że nie mogę na niego patrzeć (może mam kiepski gust ).
Dla jasności podrzucam fotkę z przebiegu .
Jest to kolejny przykład (zapewne nie ostatni ) pojazdu który nie przeżył przebiegu 300 tyś kilometrów.
Reanimację zacząłem od wskrzeszenia go do żywych .By posłuchać klekotu silnika wypadało wymienić przewód zasilający bo ON lało się na glebę ,a brak ciśnienia w układzie paliwowym uniemożliwiał jego rozruch .Jakby nie było to fura z 2004 roku z poważnej stajni pożałowała na plastikowe przewody dbając o środowisko .A to że przez zastosowanie takiego rozwiązania zatruła cieknącą ropą bardziej to drobiazg .

Po zreanimowaniu zgnilizny udało się uruchomić cudowny pojazd .O drobiazgach typu wycieki oleju,padniętej turbinie nie będę nawet wspominał bo to standard .Jak te wozy przechodzą badanie techniczne ?Ten ma jeszcze aktualne .
Po wskrzeszeniu silnika przyszedł czas na skrzynię .
Wsteczny działał bez zarzutu i to by było na tyle z tematu wszystkich przełożeń jakie posiadał ten pojazd .By kierowca nie łamał sobie szyi jazdą na wstecznym wypadało wskrzesić skrzynię i ożywić biegi do przodu .
Najczęściej diagnozuję tego typu przypadki podnosząc w stabilny sposób pojazd tak by koła nie dotykały do podłoża i fru po gazie .Jeśli bez obciążenia daje oznaki chęci życie i próbuje zapinać jakieś biegi zawęża to pole poszukiwań do wnętrza samej skrzyni .W tym przypadku żadnej reakcji .Co zawęziło pole poszukiwań do elektryki /elektroniki .Po sprawdzeniu że sygnał wejściowy do skrzyni jest zmusiło mnie do grzebania w jej wnętrzu .

Rozgrzebując całą hałdę klamotów nie wiele było widać więc cały atak byłem zmuszony wykonać od dołu .

Cała walka by dogrzebać się do zaworów sterujących skrzynią .Szybkie ruchy z mierniczkiem i przeciwnik rozpoznany.

Element mniejszy od pudełka zapałek unieruchomił skrzynię .Nie muszę chyba wspominać że zawiera on w sobie miedź .Starsze automatyczne skrzynie nie posiadały w środku kabelków i działały (zbyt dobrze i zbyt długo więc musieli coś zrobić by były bardziej awaryjne ).A jeśli spojrzy się na to z innej strony to wymiana takiego elektrozaworu generuje koszty idące w tyś złotych .Normalnie do wyjęcia zaworka widocznego na zamieszczonej fotce należy zdemontować z pojazdu całą jednostkę napędową wraz z zawieszeniem ,następnie wyjęcie silnika wraz ze skrzynią z "wózka",rozdzielenie silnika od skrzyni i dopiero fachowcy od skrzyń mogą w nich podłubać .W rezultacie całej roboty generuje to spore koszta idące w tyś .Taki delikatny przyrost formy nad treścią (jak dla mnie specjalnie zamierzony)
Po zreanimowaniu elektrozaworu skrzynia wróciła do żywych .Na jak długo? zapewne do puki nie padnie kolejny .