Diabeł mnie podkusił do pomalowania zacisków. Sądziłem, że skoro zablokuje wypływ płynu z wężyków i zbiorniczek z płynem będzie pełny, to odpowietrzenie zacisków będzie formalnością.
Ale jednak nie. Nie wiem co robię nie tak. Jeszcze nigdy mi się coś takiego nie zdarzyło, a wymieniałem płyn hamulcowy kilka razy, czy tez odpowietrzałem zaciski na przestrzeni lat.
Ale po kolei.
Po zamontowaniu przednich zacisków, przykręceniu węży odpowietrzyłem prawy, potem lewy (wyczytałem, że powinno być odwrotnie). Na 99% jestem przekonany, że nie opróżniłem zbiorniczka do zera. Płyn jest czysty i słabo go widać, ale po napełnieniu zacisku i odpowietrzeniu dolałem do pełna i przystąpiłem do kolejnego. Pedał zachowywał się normalnie.. P wszystkim twardy za każdym razem.
Zabrałem się więc za zaciski tylne. Cofnąłem tłoczki procedurą : rozpoczęcie procedury wymiany okładzin.
Po założeniu już pomalowanych zacisków, zrobiłem procedurę zakończenia wymiany okładzin VCDS ( przy wypiętych wtyczkach, co skończyło się komunikatem o przerwanym połączeniu elektrycznym. Błąd skasowałem, wtyczki wpiąłem ponownie. Operacja zakończona powodzeniem. Odpowietrzyłem obydwa, aż płyn zaczął lecieć bez powietrza. Mimo to, pedał hamulca schodzi nisko i dopiero drugie naciśniecie powoduje twardnienie.Odpowietrzyłem więc przód ponownie.
Popełnione błędy :
1. Pompowanie bez uruchomionego silnika.( garaż był zamknięty). Przednie koła na podłożu. (wyczytałem, że wszystkie powinny być w powietrzu.
Co powinienem zrobić ?
1.Auto do góry, żeby wszystkie koła były nad podłogą i odpowietrzać z uruchomionym silnikiem, jak książka pisze.
2. Czy uruchomić procedurę odpowietrzania układu hamulcowego VCDS-em ? (dwie osoby wystarczą)
Po jej zasymulowaniu w oknie czynności do wykonania pojawiają się :
- pierwszy cykl mycia
- odpowietrzanie tyłu
- odpowietrzanie przodu
- drugi cykl mycia.