Nie wiem gdzie w tym zdaniu widzisz że przepis nie trzyma się kupy, ale ok, pomińmy to. Masz przepis, musisz jeździć na światłach, nie podoba Ci się to przeprowadź się do tych świetnych krajów gdzie to wypadków jest mniej. Wszystkim się nie da dogodzić, a powód dla którego uważam że ten przepis jest dobry jest w sumie błahy, ale wystarczający aby mnie przekonał. Łatwiej zauważyć samochód na jakiś światłach niż bez. I możesz sobie mówić co chcesz ale dla mnie ten przepis w ogóle nie przeszkadza. Wiesz czemu? Bo przez prawie 10 lat jak mam to auto żarówka spaliła się dwa razy (nie mam dziennych) No, wczoraj spaliła mi się z tyłu pozycyjna, ale ona jeszcze niemiecka była. I co? Taka fabryka kasy dla tych koncernów i Twoich księgowych? A to, że ktoś nie potrafi wyłączyć świateł i rozładuje akumulator to czyja to wina? Przecież nawet przy wychodzeniu auta i włączonych światłach rozlega się pisk. Tak, wiem, zaraz powiesz że gdyby nie przepis to nikt nie musiałby pamiętać o wyłączeniu. Ale ten przepis jest i nie ma co dyskutować.