Trafił w moje ręce wóz. A dokładniej mówiąc imitacja auta. A jako że w nim trochę musiałem podłubać to podzielę się moimi spostrzeżeniami. Auto trafiło do mnie prosto z DE z uszkodzonym silnikiem (wóz typowo na handel sprowadzony przez znajomego). Taki wynalazek, że pierwszy raz widziałem taką markę wozu na oczy. No ale do sedna, fura z 2010 roku z przebiegiem 84 tyś. z instalacją LPG.


Szybka diagnoza. Zerwany pasek rozrządu. No cóż zdarza się nawet i w najlepszych furach no może nie przy takim przebiegu. Wykręciłem świece i dmuchając przez kawałek węża postawiłem diagnozę że na trzech cylindrach pokrzywiło zawory. Chwila walki z cudowną myślą techniczną i czapeczka wydesantowana.

W efekcie 6 zaworów wydechowych i dwa ssące poszły się czesać. Czując że mogą być problemy z klamotami do takiego wynalazku wydłubałem po jednym na wzór, uszczelką pod głowicę i resztę potrzebnych klamotów. Wręczyłem właścicielowi by się wykazał i zakupił co potrzebne. Po czterech dniach poszukiwań wrócił z informacją że nie ma problemu z zakupem części do tego pojazdu. Problem polega na tym że są w Chinach. Objechał i obdzwonił wszystkie możliwe sklepy hurtownie i o zaworach mogę sobie pomarzyć. Niby ta jednostka napędowa jest żywcem wyjęta z Mitsubishi ale okazuje się że nie do końca. Uszczelka po drobnej przeróbce jest do zaadoptowania, rozrząd to składanka z dwóch rodzajów pojazdów mitsubishi po dokupieniu oddzielnie jednej rolki, o napinaczu hydraulicznym można zapomnieć (tylko Chiny). By nie przynudzać stanęło na tym bym mu coś z tego złomu wystrugał. Więc zacząłem gimnastykę.
Jako że posiadam pseudo tokareczkę to zacząłem od krzywulców. Niestety dwa były na tyle krzywe że nie przeżyły prostowania. A najbardziej zbliżone wymiarem były od BMW. By nie było za łatwo grzybek dużo większy trzonek o 1 mm za krótki (ale się nie poddałem)
Fotka poglądowa jaka była różnica w wielkości .Przy okazji fotka w jakiej kondycji była reszta. Wżery takie jakby silnik miał nalatane z pół bańki
Twardość taka że na upartego to i łyżeczką od herbaty bym je wystrugał .

Po zreanimowaniu i dorobieniu zaworów przyszedł czas na gniazda zaworowe które instalacja gazowa zabiła.

Jako że mam to już przetestowane to podzielę się" sprzętem" którym ogarniam gniazda zaworowe.
By było wiadomo o co chodzi trzasnąłem fotkę by każdy mógł zobaczyć jaki jest efekt.

Chyba każdy się domyśli które gniazdo jest przed a które po i opis zbędny.
Po docieraniu zaworów przyszedł czas na splanowanie głowicy.


Kamyczek woda i wio. Po ogarnięciu głowicy wziąłem się za blok.

Tak krzywego bloku już dawno nie widziałem.

Nie powiem ale nawalczyłem się z blokiem nie chudo i czasu się zeszło sporo a że zrobiło się ciemno ciąg dalszy będzie jutro (wiem wiem niedziela a ja dłubię przy wozie ale dla mnie to bardziej hobby niż praca a każdy powinien dzień wolny spędzać jak chce)
Tak przy okazji to nie wiedziałem w jakim dziale zamieścić ten temat. Z racji tego że temat dotyczy silnika PB to raczej powinien być w tym dziale. No ale fura z gazem to może w dziale LPG no bo w temacie każdy może zobaczyć jak gaz zabija zawory, gniazda itp. (choć wszyscy mówią że nie). Może w dziale hobby (bo robię to wszystko bardziej hobbystycznie). Może bardziej w dziale technicznym bo jest w treści trochę informacji tego typu. A może wszystko poszatkować i rozrzucić po różnych działach (bo jest wszystkiego po trochu).
Wrzuciłem to by pokazać jak w domowych warunkach można z kupki G zrobić coś. To że zawory można wyprostować, gniazda poprawić bez frezarki i splanować głowicę kamyczkiem. Że jak się chce to się da.
Przy okazji każdy może zobaczyć jak wygląda bylejakość nowych jednostek. Jak dla mnie to badziewie w ładnym opakowaniu a przebieg 200-300 tyś. dla nowych jednostek to zgon. I nie chodzi tylko o ten egzemplarz bo podobnych dłubaninek zrobiłem już sporo. I raczej nikt mnie nie przekona że jest inaczej.